Centymetry, centymetry…

Ostatnio w pracy mój kumpel zażartował sobie, że przydałoby się, żebym trochę schudnął bo mój brzuch jest już całkiem sporych rozmiarów!? Nigdy nie byłem grubasem, a wręcz należę do tych z rodziny szczupłych więc trochę zdziwił mnie jego komentarz. Jak tylko wszedłem do swojego biura spojrzałem na siebie w lustrze. opiekaczMoże i faktycznie przybyło mi parę centymetrów w pasie no ale bez przesady, nie jest to jeszcze jakaś tragedia. Pomyślałem, że może i nie jestem obiektywny więc warto zapytać kogoś szczerego i zaufanego. Jak pomyślałem tak też zrobiłem. Poszedłem do naszej sekretarki, która słynie z tego, że wśród znajomych zawsze mówi to co myśli co często przysparza jej niemałych kłopotów. Podszedłem do niej z dokumentami w ręku do skopiowania, żeby było bardziej „zapytam przy okazji” ;]. No i zacząłem plotkować co tam u niej, a jak tam u tego i tamtego, aż doszliśmy do tematu wagi i zacząłem ją komplementować (a faktycznie wygląda nieźle) na co ona, że dziękuje ale teraz przybyło jej kilka kilogramów bo ma problemy zdrowotne (niedoczynność tarczycy?) i bardzo cierpi z tego powodu… na co ja, że chyba też to mam bo ostatnio zauważyłem, że nieco „spuchłem”…, na co ona, że ……… faktycznie zauważyła, że chyba ciut przybrałem na wadze!?! No i teraz już wiedziałem, że mój kumpel miał rację i nie nabijał się ze mnie, a delikatnie sugerował, żebym coś ze sobą zrobił. Wróciłem do biura trochę załamany ale po dziesięciu minutach zastanawiania i użalania się nad sobą postanowiłem wziąć się za siebie. Koniec z grzaneczkami z tłustym żółtym serem z opiekacza, słonymi przekąskami do zimnego piwka i tłustym mięchem! Oczywiście z alko nie zrezygnuję ;]. W końcu idzie lato, a nie ma nic lepszego jak zimne piwko nad jeziorem. Cała reszta do zmiany – dam radę ;].