Chaos w pracy

Jakiś miesiąc temu pisałem o pracy sekretarki i nawiązałem do pracy naszej wspaniałej pani Kasi, która ogarnia nasze biuro. No i tymi wpisami chyba wywołałem wilka z lasu bo nasza pani sekretarka się rozchorowała i dostała dwutygodniowe zwolnienie. Szef zaczął sobie żartować, żebyśmy przygotowali się na armagedon bo biuro bez sekretarki to jak posiadanie komputera bez monitora. Co ciekawe powiedział, że jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby sekretarka brała wolne w naszej firmie i faktycznie muszę się z nim zgodzić. Pracuję praktycznie od początku o ile mnie pamięć nie zawodzi, nigdy, żadna z naszych sekretarek nie brała chorobowego! Owszem, zdarzały się jednodniowe urlopy ale nigdy nic dłuższego. Na początku wszyscy pukali się w czoło, że przecież to nic takiego. Co to za problem wydrukować sobie umowę czy wpisać w kalendarz przypomnienie o ważnym spotkaniu za kilka dni. Niby nic takiego, prawda? Wszyscy tak myśleli i byli w bardzo dużym błędzie. Pierwsze trzy dni nie były takie tragiczne. Znacznie więcej chaosu ale każdy jakoś sobie dawał radę. Prawdziwy „sajgon” zaczął się czwartego dnia, kiedy zabrakło papieru do drukarek i kolorowego tuszu. Okazało się, że niestety nie mamy zapasów więc natychmiast wysłaliśmy stażystę do sklepu. Ten niestety kupił nie to co trzeba więc zanim wrócił z pasującym tuszem i kartonami papieru do drukarek minęły dwie godziny. Taka błaha sprawa, a przez nią opóźniły się spotkania, klienci nie zadowoleni i wszyscy poddenerwowani. Na koniec czwartego dnia zdecydowana większość stwierdziła, że pani Kasia jest niezastąpiona. Przecież od dawna im to mówiłem ;].

Źródło ikony wpisu: cuttingedgeconformity.blogspot.com