Charaktery…

Byłem ostatnio świadkiem ciekawej rozmowy dwóch mężczyzn w knajpie na mieście. Umówiłem się po pracy ze starym znajomym, który jak się okazało zadzwonił do mnie na pięć minut przed spotkaniem, że stoi w korku i pewnie się spóźni około 30 minut. Byłem już na miejscu więc postanowiłem zamówić zimne, ciemne piwko i poczekać na kumpla. Czasami sobie myślę, że to, że jestem osobą punktualną, dobrze zorganizowaną i konkretną nie jest wcale takim plusem jakby mogło się wydawać. handel hurtowyNaturalnie te cechy są pożądane w pracy i faktycznie wiele razy ratują mi skórę ale jeżeli chodzi o sferę prywatną w moim życiu to totalnie się nie sprawdzają. W mieszkaniu oczekuję od siebie i od innych (obecnie przez „innych” mam na myśli moją dziewczynę, która u mnie pomieszkuje), że wszystko ma swoje miejsce i należy dbać o porządek i harmonię. Moja kobieta niestety nie jest tak porządnicka jak ja i często znajduję jej grzebień, bluzki czy inne akcesoria w miejscach gdzie nie powinny się znaleźć. Przyznam, że wyprowadza mnie to z równowagi ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że może odrobinę przesadzam dlatego staram się ze sobą walczyć. Może za kilkanaście lat będzie lepiej ;]? Podobnie jest jeżeli chodzi o punktualność. Nie lubię się spóźniać i uważam, że jeżeli umawiam się z kimś na konkretną godzinę to znaczy, że zależy mi aby o tej godzinie się pojawić. Mam w końcu napięty grafik i nie lubię marnować swojego czy czyjegoś czasu. Wydaje się to logiczne prawda? Niestety chyba tylko dla nielicznych… . No więc tak sobie siedziałem i dywagowałem aż moją uwagę przyciągnęła rozmowa dwóch mężczyzn siedzących obok mojego stolika. Z tego co zdążyłem usłyszeć rozmawiali o tym aby swoją działalność rozszerzyć o handel hurtowy. Jak wywnioskowałem, byli wspólnikami od kilku dobrych lat i ich biznes właśnie zaczął się nieźle rozwijać. Konwersacja wydała mi się o tyle interesująca, ponieważ mieli oni totalnie przeciwne stanowiska w kwestii handlu hurtowego. Jeden był za, a drugi absolutnie przeciw. Tak się wsłuchałem w ich coraz ostrzejszą wymianę zdań, że nawet nie zauważyłem, kiedy przyszedł mój znajomy ;]. Stwierdziłem, że skoro i tak się spóźnił to karą będzie jak teraz on poczeka aż ja wysłucham do końca konwersacji sąsiadów. Na jego szczęście, rozmowa skończyła się bardzo szybko bo po około dziesięciu minutach jeden ze współwłaścicieli tak się zdenerwował, że postanowił opuścić swojego współtowarzysza. Na koniec pomyślałem sobie, że to interesujące jak charakter determinuje nasze wybory, które tworzą nasze całe życie… . Ciekawe co w końcu postanowili i czy w ogóle udało im się podjąć jakąkolwiek decyzję ;].