Dyskonty w Polsce cichym mordercą – cz. I

Czytaliście może artykuł w jednym z polskich lepszych tygodników o dyskontach w Polsce? O ile dobrze pamiętam artykuł został wydrukowany w październikowym wydaniu z 2014 roku. Piszę o tym dopiero teraz, ponieważ wcześniej nie miałem okazji mieć go w rękach. Kolega z pracy podrzucił mi kilka dni temu do biura zachęcając do przeczytania. Faktycznie – było warto. Nie wiem czy wiecie ale największe dyskonty w Polsce (celowo nie podaję nazw ale myślę, że nikt nie powinien mieć problemu z odgadnięciem o jakie chodzi) mają gigantyczne zyski, które wcale nie zostają w naszym kraju. Pieniądze „wyjeżdżają” z Polski na przykład do Portugalii czyli do państwa jednego z właścicieli sieci dyskontów. Polacy robią zakupy zostawiając w dyskoncie mnóstwo pieniędzy, które w żaden sposób nie przysłużą się naszemu państwu. Robiąc zakupy w tego typu dyskontach przyczyniamy się do tego, że wszystkie małe i prywatne firmy w Polsce padają jak muchy. Polscy klienci wspierają zagraniczne sieci sklepów spożywczych, a nasze krajowe, mają za nic. Już słyszę oburzone głosy Polaków krzyczących, że nikogo nie stać na drogie wędliny. Owoce itp. Rozumiem, że jest ciężko ale czy nie lepiej zjeść coś o złotówkę czy dwa, a nawet trzy złote droższego ale mieć pewność, że pieniądze są dobrze wydane i zostaną w kraju? Wspierając małe i przede wszystkim polskie firmy wspieramy naszą gospodarkę! Z czasem ta się zacznie wzmacniać i wówczas produkty będą taniały tym samym nie tracą na jakości. Nie rozumiem ludzi, którzy wypychają portfele zagranicznym firmom spożywczym. Takie osoby nie powinny mieć prawa do narzekania na polski rząd. Polskie firmy są na wykończeniu, a w Polsce za kilka lat przyjdzie ze świecą szukać polskich sklepów… .

Źródło ikony wpisu: quickmeme.com