Dyskonty w Polsce cichym mordercą – cz. II

Mój poprzedni wpis to zbiór myśli o dyskontach w Polsce. Skupiłem się na tym, że robiąc zakupy w tych sieciach ze spożywczymi produktami pogrążamy Polskę, nasz rynek i samych siebie. W dyskontach może i są polskie produkty ale co z tego skoro dyskonty płacą za nie marne grosze produkującym. Uważam, że między innymi dlatego pada nasza gospodarka. Kolejnym dużym minusem jest zatrudnienie w tego typu sieciach. Zarobki są masakrycznie niskie, a praca katorżnicza. Wystarczy wejść na fora internetowe i poczytać. To jest po prostu wyzysk. Kolejnym minusem jest to, że sieci tych dyskontów mają takie „branie” głównie w Polsce?! Czy to także o czymś nie świadczy? Inne kraje nie chcą tych zamkniętych ‚obozów pracy’ – bierzmy z nich przykład. Wiecie, że w Polsce nie ma prawa, które ustala gdzie nie można postawić nowego dyskontu? W Polsce można postawić je praktycznie wszędzie, nawet obok zamku. Wystarczy, że w pobliżu jest inny dyskont. Nie rozumiem polskiego społeczeństwa i sukcesu tych zagranicznych sieci dyskontów. Wiem, że sprzedawane tam produkty są tanie ale czy nie lepiej zjeść kawałek ulubionej kiełbasy raz w tygodniu ale za to mieć pewność, że jest świeża, zdrowa i polska? Wspierając polskich małych sprzedawców będziemy wspierali samych siebie – przecież to jest takie proste! Należy patrzeć przyszłościowo i długoterminowo bo póki co większość patrzy tylko na siebie i ‚swój ogródek’. Z racji zbliżających się Świąt Wielkanocnych chciałbym złożyć wam najserdeczniejsze życzenia. Mam nadzieję, że durne reklamy, które mają naciągać na tanie i ‚badziewne’ zakupy was nie skuszą! Dbajmy o siebie, o nasz kraj i nasze produkty :). Wesołych Świąt!

Źródło ikony wpisu: fwe.ca