Dziecko w biurze

W zeszłym tygodniu dostałem maila od mojej siostry, która od kilku lat mieszka w Chicago, że przyjedzie ze swoim synkiem na parę dni bo musi załatwić kilka ważnych spraw na miejscu. Oczywiście nie wahała się mnie poprosić abym w tym czasie zajął się jej synem. Nie jestem fanem dzieci ale ciężko mi było odmówić bo Artur jest moim chrześniakiem i w związku z ich wyprowadzką do USA widuję go bardzo rzadko. biuroNie przeszkodziło mi to aby zapytać ją czy nie wolałaby zostawić małego pod opieką babci i dziadka bo mają znacznie większe doświadczenie w opiece nad dziećmi w porównaniu ze mną… . Powiedziała, że też o tym pomyślała ale oni akurat będą jechać do kuzynki ojca do Warszawy i wrócą pod koniec tygodnia. No więc takim sposobem zostałem wmanewrowany w opiekę nad swoim 4 letnim chrześniakiem. Ja to wytrzymam ale ciekawe jak zniesie to moje piękne biuro ;). Mam to szczęście, że moja firma wspiera młodych rodziców, a do tego mam już w miarę ugruntowaną pozycję w firmie więc Aśka może mi podrzucić małego do pracy. Wiadoma rzecz, że mimo tego musiałem zapytać szefa co on na to bo nieźle by się zdziwił gdyby wszedł do mojego biura, a tu sobie ze mną siedzi jakiś mały brzdąc. Mój szef oczywiście – tak jak myślałem, nie miał nic przeciwko. Jedynie sobie ze mnie trochę pożartował, że muszę przygotować kącik zabaw w swoim biurze i że może to całkiem nieźle wyglądać. Nawet rzucił na koniec, że skoro zostaję niańką to może powinienem zostawić taki kącik na stałe. Bardzo śmieszne, pomyślałem sobie i poleciałem do sekretarki z prośbą o wydrukowanie jakiś ciekawych kolorowanek i przygotowanie asortymentu dla dzieci w tym wieku.