Fundusze unijne po Polsku

Niedawno znajoma opowiadała mi o swojej pracy. Nie powiedziała na jakim stanowisku pracuje albo ja tego nie pamiętam jednak powiedziała mi o kilku istotnych elementach swojej pracy. Wiem czym się zajmuje na co dzień – mianowicie pozyskiwaniem funduszy unijnych. Po pierwsze dowiedziałem się, że nie jest to takie trudne jak się wydaje. Zwykle gdy o tym myślimy (ja myślę) to wyobrażam sobie stosy papierów i mnogość oraz potrzebę spełnienia całej masy wymagań. Rzeczywistość jest jednak trochę inna – mimo iż papierów jest trochę to nie jest to wielki stos, do tego wymagania spełniane są już na początku bo osoby lub firmy, które nie mają szans na pozyskanie funduszy unijnych w ogóle nie dochodzą do tego etapu.

fundusze-unijne-sprawyfirmowe-plNajciekawiej jest jednak dalej – gdy po drążyłem temat to usłyszałem zaskakujące historie. Startuje projekt, celem jest wyszkolenie grupy ludzi z jakiegoś zakresu (zakres jest mało istotny w tej opowieści). Projekt przechodzi wstępną weryfikację i jest sprawdzane zapotrzebowanie – czyli czy byli by chętni na taki projekt i czy w ogóle ma on sens. Zwykle to formalność bo jeśli przeszedł weryfikację to na 90% nie odpadnie dalej. Tutaj zaczynają się schody… chodzi o to, że część osób zapisujących się na szkolenie zapisało się bo im kazano, czytaj zapłacono… Albo może być jeszcze inaczej – szkolenie zostało tak skonstruowane, że wydaje się atrakcyjne i przyciąga całą masę ciekawych i zainteresowanych osób. Szkolenie na papierze wygląda dobrze jednak jak już dojdzie do niego w praktyce to okazuje się, że jest nudne i zupełnie nie przydatne. Oczywiście wyszkoleni ludzi dostają dyplomy czy certyfikaty ukończenia szkolenia i to im zamyka usta. Tak oto wychodzą polskie „kwiatki” związane z pozyskiwaniem funduszy uninych – a to przecież nie są małe pieniądze.