Gorący kubku… You made my day ;]

Co można zjeść w pracy, kiedy nie ma się czasu – gorącu kubek ;]. Tak wiem, jest to niezdrowe i sztuczne. Generalnie nie polecam produktów gotowych ale czasem tak bywa, że warto mieć je gdzieś na spodzie w szufladzie. Dzisiaj właśnie taki gorący kubek uratował mi dzień ;]. Okazało się, że moja sekretarka pomyliła się umówiła cztery spotkania zaraz po sobie.goracy kubek Zazwyczaj mam góra dwa spotkania w ciągu dnia bo jestem dosyć mocno zajęty dlatego dzisiaj praktycznie nic nie zdążyłem zrobić. Pech chciał, że ostatni klient spóźnił się 45 minut więc za projekty zabrałem się dopiero po 15 czyli na godzinę przed wyjściem z pracy. Oczywiście mógłbym zostać po godzinach ale dzisiaj nie było takiej opcji bo umówiłem się na późny obiad ze starą znajomą. W związku z tym, że mój dzisiejszy kalendarz był wypełniony po brzegi nie miałem czasu aby pójść na lunch lub obiad. W brzuchu zaczęło mi już burczeć o 10 więc możecie sobie wyobrazić co się działo po 13. O 15 mój żołądek był już tak ściśnięty, że chyba przestałem czuć głód ale niestety zaczął mnie boleć brzuch więc musiałem coś zjeść. Niestety nie mam w zwyczaju przynosić ze sobą kanapek więc pozostało mi pójść do naszej sekretarki i zapytać czy może ma mnie czym poratować ;]. Ona jest zawsze przygotowana. Trzyma u siebie w biurku chyba wszystko; plastry, bandaże, gotowe zupki, gorące kubki, zapasowe rajstopy, kartę sim do telefonu i inne takie różne różności. Skąd to wszystko wiem? Kiedy u nas w firmie coś się dzieje to ona zawsze – jakimś cudem, ma coś co kogoś uratuje. Perfekcyjna sekretarka, haha ;]. Nie pomyliłem się i dostałem w prezencie gorący kubek i danie gulaszowe w plastikowym kubku. Ładnie się do niej uśmiechnąłem i poszedłem zadowolony do biura. Generalnie mógłbym powiedzieć – You made my day ;]!