Idealny szef

Wielokrotnie już wspominałem, że mam porządnego szefa, który docenia swoich pracowników. Jest osobą konkretną, trochę chłodną ale bardzo życzliwą. Z tego co zdążyłem zauważyć przez te kilka lat wspólnej pracy, stara się on nie wchodzić w zbyt bliskie – koleżeńskie relacje ze swoimi podwładnymi. Podobnie było ze mną lecz już od jakiegoś dłuższego czasu trochę się to zmieniło. KopertyMyślę, że szef traktuje mnie jako dobrego kumpla i pracownika co prawdopodobnie jest to spowodowane moim stażem pracy i zaangażowaniem. Pracuję w tej firmie praktycznie od początku dlatego mogę śmiało powiedzieć, że obecna pozycja tej firmy jest w dużej mierze moją zasługą. Pamiętam jak na początku „wypruwałem sobie flaki”, żeby tylko załatwić nowych klientów i przyzwoite kontrakty. Było to ciężka praca po godzinach. Mój szef pracował równie ciężko jak ja. Wiedział, że rozwój firmy zależy głównie od jego podejścia, ogarnięcia i dzięki temu mu się udało. Z tego co wiem, to jest to jego druga firma. Pierwszą założył na pięć lat przed obecną. Niestety po roku musiał zamknąć działalność bo nie szło tak jakby się spodziewał. Potem wyjechał na trzy lata do Stanów Zjednoczonych gdzie pracował dzień i noc aby nazbierać jak najwięcej gotówki dzięki czemu mógł otworzyć kolejny biznes. Tym razem – zakończony sukcesem. To wszystko chyba nauczyło go cierpliwości i pokory dlatego rewelacyjnie sprawdza się na swoim stanowisku szefa. Generalnie wszystkim wydaje się, że bycie szefem/właścicielem jest łatwe, lekkie i przyjemne. Nie jest to prawdą. Sukces firmy to w dużej mierze zasługa jej lidera – przewodnika. No ale czemu o tym wszystkim piszę ;]. Jak tylko przekroczyłem próg biura zobaczyłem na biurku kopertę zaadresowaną do mnie. Pismo szefa więc się trochę zdziwiłem o co może chodzić. Zazwyczaj załatwiamy wszystko „face to face”, a tutaj koperta. Otworzyłem zaintrygowany i natychmiast się uśmiechnąłem. W kopercie całkiem niezła sumka i karteczka. Dzięki za dobrą pracę – doceniam. Tomek. To się nazywa idealny szef! Czasem sobie myślę, że już dawno otworzyłbym swoją firmę gdyby nie to, że musiałbym „opuścić” mojego szefa ;].