Intensywny dzień w biurze zakończony sukcesem

Spotkało mnie dzisiaj nie małe wyróżnienie. Z samego rana szef wszedł do mojego biura i sucho poinformował mnie, że pod koniec dnia zaprasza na rozmowę. Zanim zdążyłem cokolwiek odpowiedzieć, wyszedł. Mój szef jest osobą raczej oszczędną w okazywaniu sympatii ale dzisiaj był wyjątkowo chłodny i nieprzyjemny. Oczywiście zacząłem się zastanawiać o co może mu chodzić.biuro-3 Po jego wyjściu poleciałem do naszej sekretarki aby ją podpytać (ta osoba ma oczy i uszy wszędzie w naszej firmie) czy przypadkiem czegoś nie wie. Zrobiła dziwną minę i powiedziała, że nic jej nie wiadomo. Oczywiście nie wytrzymała i musiała zapytać o co chodzi i co się stało. Zbyłem ją szybko i poszedłem do siebie. Miałem wrażenie, że każda minuta trwa co najmniej godzinę. Za nic nie mogłem się pozbyć myśli, że coś jest nie w porządku i czeka mnie nieciekawa rozmowa z szefem. Dodatkowo zdenerwował mnie fakt, że kiedy spotkałem szefa w bufecie w porze lunchu, on spojrzał na mnie jakbym mu zabił matkę. Teraz, kiedy już wiem o co chodziło myślę, że to może mój umysł prowokował te myśli, a spojrzenie szefa było całkowicie normalne. Kilka godzin temu byłem jednak pewien, że coś poszło nie tak. Kiedy w końcu przyszedł koniec dnia, z duszą na ramieniu zamknąłem biuro i poszedłem do szefa. Zapukałem i zapytałem czy mogę, a on (rozmawiał przez telefon) burknął tylko, żebym wyszedł i poczekał. No ładnie, pomyślałem… . W myślach zacząłem już szukać nowej pracy. Co takiego mogłem zrobić, że szef tak się na mnie wkurzył. Po 10 minutach zawołał mnie do siebie i wskazał ręką krzesło. Po minucie odetchnąłem i miałem wrażenie, że wygrałem w totka ;). Szef ma poważny problem w rodzinie i musi natychmiast wyjechać do Danii i muszę go zastąpić!!! W sytuacjach, kiedy szef wyjeżdża zazwyczaj jego miejsce zajmuje Antek ale ostatnio coś nawala więc poprosił mnie! Niesamowite uczucie. Oczywiście dodał, że mi ufa, że jestem świetnym fachowcem i na pewno świetnie będę reprezentował firmę pod jego nieobecność. Wiąże się to z dodatkowymi godzinami pracy ale to akurat mnie nie obchodziło. Jest to zaszczyt i niezły awans zawodowy :). Moje poświęcenie się opłaciło! To był trudny dzień ale za to jak idealnie zakończony. Tak, jestem dumny z siebie.