Jajeczko w firmie

Ooooo jacie ;p ale mieliśmy imprezkę świąteczną w biurze! Zawsze wychodzą całkiem nieźle ale ta pobiła chyba wszystkie. Generalnie u nas w firmie mamy bardzo pozytywny klimat. Zdecydowana większość stara się sobie pomagać i rzadko kiedy zdarza się, że ktoś podłoży komuś przysłowiową „świnię”. Może to wynika z tego, że firma jest na bardzo stabilnej pozycji na rynku i wszyscy są zadowoleni ze swoich pensji. No ale nie ważne, do tematu ;]. wielkanocJak co roku, dostaliśmy kosze ze słodyczami, winkiem i innymi takimi smakołykami. Oczywiście w koszu zaproszenie na spotkanie przy jajeczku. Tym razem przyjęcie odbyło się u nas w firmie. Rzecz jasna mieliśmy zapewniony catering i wszystko zostało tak dobrze przygotowane, że kiedy wszedłem do konferencyjnego nie poznałem miejsca! Jak to bywa na takich imprezach, początki są z reguły ciche, a im później tym głośniej i weselej. Na takie spotkania zazwyczaj każdy zabiera swoją drugą połówkę. Ja w tym roku poszedłem sam – w końcu jestem singlem ;p i chyba bardzo dobrze zrobiłem… . Kilku kolegów przyprowadziło swoje koleżanki, a niektórzy nawet siostry. I bardzo dobrze zrobili bo jedna siostra natychmiast wpadła mi w oko. Wysoka i szczupła blondynka o bardzo dużych ustach. Siostra kolegi z działu niżej – Marika. Nie czekałem aż ktoś mi ją „wyrwie” (nie tylko ja jestem singlem) i od razu poszedłem ją poznać. Niesamowita kobieta!!! Piękna, z poczuciem humoru i do tego delikatna.. idealna!!! Po dwunastej zaczęli się zbierać Ci nie pijący, a my dopiero się rozkręcaliśmy. Około pierwszej na stół poleciał poker dla dorosłych, a później kumpel wpadł na pomysł, żeby zagrać w butelkę – haha ;]! Mówię Wam zabawa niesamowita tym bardziej, że zostali sami najbliżsi. Ma się rozumieć Marika również ;]. O ile dobrze pamiętam około trzeciej szef zbił nasz szklany stół, a kolega spadł z krzesła. Od czwartej już nic nie pamiętam. Obudziłem się na podłodze obok kserokopiarki i mojego szefa. Nie pamiętam, kiedy miałem takiego kaca… zresztą nie tylko ja ;]. Oczywiście natychmiast zacząłem szukać Mariki ale niestety moje oczy nie ujrzały jej pięknej postaci. Trochę przygnębiony wróciłem do domu. W momencie, kiedy wyjąłem klucz z marynarki, w kieszeni miałem także kartkę z jej numerem!!!!! Zdecydowanie najlepsza impreza od wielu lat ;]!