Jaki ‚outfit’ do biura?

Tym razem postanowiłem napisać coś o… męskiej modzie ;]. W zasadzie to namówiła mnie do tego moja dziewczyna, która stwierdziła, że jestem idealnym przykładem jak powinno się wyglądać w biurze. Co będę się z nią spierał…, w końcu kobiety zawsze mają rację, nie ;]? Postaram się opisać odpowiedni strój do pracy w biurze gdzie ma się bezpośredni kontakt z klientem. kurt shcellerRzecz jasna, wszystko zależy od stanowiska jakie zajmujecie ale generalnie strój do pracy w biurze powinien być schludny, elegancki i klasyczny. Ja zazwyczaj mam dwa modele ubioru z których korzystam. Jeden to typowy – klasyczny zestaw czyli garnitur z koszulą i krawatem. Ten zestaw jest zarezerwowany na dni, kiedy mam ważne spotkania z klientami lub prowadzę jakieś szkolenia – od niedawna i tym się zajmuję. Myślę, że jest to oczywiste aby w takich chwilach wyglądać reprezentacyjnie. Odpowiedni strój budzi szacunek wśród innych, a nam dodaje prestiżu. Wyboraźcie sobie, że Kurt Scheller (ten sałwny kucharz) prowadzi program kulinarny w dresach… . Robi różnicę co? Podobnie jest na ważnym spotkaniu biznesowym. Nie ma chyba nic gorszego jak przyjść w jeansach i koszuli w kratę. Wówczas taki strój sugeruje, że nie podchodzimy zbyt poważnie do klienta co niezbyt dobrze wróży interesom. Drugim zestawem jest zestaw casual’owy czyli taki, z którego korzystam na co dzień, kiedy nie mam umówionych żadnych ważnych spotkań. Ten model składa się z marynarki, koszuli i jeansów z czarnym skórzanym paskiem. Do tego oczywiście eleganckie obuwie, którego nigdy nie zamieniam na sportowe. Wszystko jest lekko eleganckie ale luźne i wygodne. Oczywiście zawsze w biurze mam jeden garnitur z krawatem i dwie zapasowe koszule na tzw. „wszelki wypadek”. Pamiętam, kiedyś jak moja sekretarka pomieszała coś w moim kalendarzu i okazało się, że za kilka minut mam spotkanie z bardzo ważnym klientem. Jak nie trudno się domyśleć miałem na sobie akurat jeansy i tweedową marynarkę. Na szczęście „przezorny zawsze ubezpieczony” ;]. Wyciągnąłem z szafy mój zapasowy gajer i w przeciągu minuty byłem gotowy. Mam nadzieję, że moje „wypociny” komuś się przydadzą – uwierzcie, dobry strój budzi szacunek!