Kalendarze książkowe

Dostałem od swojej dziewczyny bardzo ładny kalendarz książkowy na półtora roku, który obowiązuje od lipca. Generalnie był to prezent z okazji moich imienin o których totalnie zapomniałem. Muszę przyznać, że się postarała bo kalendarz jest naprawdę niezły. Wstyd przyznać ale mam fioła na punkcie kalendarzy książkowych ;].kalendarze książkowe W ósmej klasie podstawówki dostałem swój pierwszy kalendarz od mojej babci. Pamiętam, że zrobił na mnie niesamowite wrażenie bo był ciężki, duży i miał piękną skórzaną okładkę. Wyglądem przypominał jakąś magiczną księgę. Dodatkowo miał ciężkie metalowe zapięcie i okucia na rogach. Od tamtej pory już co roku na moim biurku pojawiał się nowy kalendarz. Rzecz jasna im byłem starszy tym mniejszą uwagę zwracałem na wygląd kalendarza. Liczyło się jedynie aby był duży i miał podział na dni i godziny. W dzisiejszych czasach, kiedy na topie są kalendarze elektroniczne – kalendarze książkowe wydają się bezsensownym dodatkiem, który tylko zabiera miejsce w teczce czy na biurku w pracy. Ja jednak uważam, że kalendarz książkowy jest znacznie wygodniejszy od kalendarzy elektronicznych, które możemy zainstalować na telefonie. Może i jestem staroświecki ale przynajmniej nie muszę się martwić, że coś się nie wgrało, coś się źle zapisało, program się zepsuł albo bateria w telefonie padła i nici z odczytania czy zapisania czegoś istotnego. Dzięki kalendarzowi, który mam zawsze pod ręką wiem, kiedy i o której mam być. Nigdy nie spóźniam się na spotkania, zawsze oddzwaniam czy odpisuje na maile. Kalendarz książkowy pełni funkcję mojego harmonogramu dnia bez którego raczej bym sobie nie poradził ;]. Owszem, mam w telefonie i na kompie kalendarz Google, z którego czasem korzystam ale nie bawi mnie patrzenie na monitor czy malutki ekran komórki. Tak więc kończąc moje wywody – chciałem się pochwalić świetnym prezentem od mojej kobiety, która chyba już całkiem dobrze mnie poznała ;].