Kolacja z piękną kobietą

Wspomniałem ostatnio o siostrze kumpla, którą poznałem na jajeczku firmowym, Marice. Tak się składa, że jestem singlem, a ta kobieta od razu zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Oczywiście kuje żelazo póki gorące i zaprosiłem ją na kolację w jednej z lepszych knajp w naszym mieście. Kupiłem już bombonierkę z dobrymi czekoladkami i czerwoną, długą różę. bombonierkaNie chciałem dzwonić do kumpla, żeby o nią podpytać bo jeszcze jej wypapla więc postanowiłem zdać się na intuicję, której ponoć mężczyźni nie mają ;]. Nie jestem zbyt wylewny jeżeli chodzi o moje życie prywatne ale chętnie tutaj chętnie coś o niej napiszę. Jak już wspomniałem, ma na imię Marika i miesiąc temu skończyła 27 lat. Tak wiem, młoda ale mnie to bardzo cieszy ;]. Wysoka, szczupła i wyjątkowo delikatna. Tańczyła w szkole baletowej i pewnie jej gracja jest z tym powiązana. Skończyła psychologię na Uniwersytecie Warszawskim i właśnie jest w trakcie urządzania swojego nowego gabinetu. Pani psycholog to chyba wyzwanie ale co tam ;]. To chyba tyle co zapamiętałem bo przyznam, że nie mogłem się skupić na tym co mówiła! Mój wzrok i myśli spoczęły na jej ustach, cudownych brązowych oczach i gładkiej skórze. Ciężko mi opisać to co czułem jak na nią patrzyłem, haha. Nie pamiętam już kiedy tak się czułem rozmawiając z kobietą. Przyznam, że już nawet zacząłem myśleć, że chyba nie ma kobiety dla mnie na tym świecie i zostanę wiecznie imprezującym kawalerem, a tu proszę – iskierka nadziei. Już dobie wyobrażam co by powiedziała moja mama na Marikę, byłaby wniebowzięta. Ona nie może się doczekać momentu, aż kogoś sobie przygrucham na stałe. Noooo ale nie przesadzajmy haha. Póki co pierwsza randka przede mną. Zobaczymy czy moje pierwsze wrażenie okaże się dobre. Pewnie coś skrobnę po spotkaniu ;].