Koszmar trwał dalej ;]

Przepraszam, że dopiero dzisiaj opiszę resztę swojego snu ale nie miałem ostatnio kompletnie czasu. No więc na czym to ja skończyłem? Aha… […]. Usiadłem i zacząłem się zastanawiać co się stało aż w końcu doszedłem do wniosku, że moje życie zabrał mi szef, a ja jego. Nagle moje rozważania przerwała zapłakana sekretarka. Zapytałem co się stało, a ona, że właśnie dostała telefon od żony szefa z informacją, że nie żyje.sennieChciałem powiedzieć, że przecież dopiero co go widziałem i się pomyliła ale w tym dniu nic co się działo nie było sensowne więc tylko kiwnąłem głową. Wychodząc z biura postanowiłem zajść jeszcze raz do „swojego” biura, żeby się upewnić czy naprawdę nie ma tam mojego szefa. Co się okazało, szef siedział uśmiechnięty w moim starym fotelu i normalnie pracował. W momencie, kiedy się odwróciłem zobaczyłem przechodzącą sekretarkę, która dygnęła na mój widok. To jakiś koszmar, zwariowałem, gdzie ja jestem i co się dzieje. Postanowiłem wziąć kurtkę i wyjść się przewietrzyć. Natychmiast po przekroczeniu progu firmy znalazłem się w.. kostnicy, a tam wielka czerwona trumna, a w niej ja?! W około mojej trumny raptem pięć osób; moi rodzice, sekretarka, szef i dawny kolega z podstawówki. Wszyscy uśmiechnięci i radośni. Nagle do kostnicy wszedł ksiądz, który poinformował wszystkich, że pogrzeb się nie odbędzie ze względu na zamieszki na ulicach. Zszokowany postanowiłem wyjść i sprawdzić co tam się dzieje i kiedy wyszedłem z kostnicy znalazłem się znowu u siebie w biurze.Usiadłem na biurku i zadzwonił wypasiony telefon przewodowy ‚mojego szefa’. W momencie, kiedy chciałem podnieść słuchawkę, po prostu się obudziłem. Byłem zlany zimnym potem! Leżałem jeszcze tak z 10 minut, żeby dojść do siebie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem taki sen. Był dziwny i mocno zakręcony. Możliwe, że to przez film, który obejrzałem wczoraj wieczorem ;], a może moja podświadomość chciała mi coś powiedzieć? Generalnie, dzisiaj przed chyba snem obejrzę jakąś ładną bajkę ;].