Kto wygrał…

Obiecałem napisać przebieg samych zawodów gry Paper Toss w naszej firmie w „realu” więc właśnie to zrobię ;]. Jak napisałem wcześniej w zawodach brało udział xxx osób. Podzieliliśmy zawody na 3 części. Z pierwszej części wyłoniliśmy dziewięciu zwycięzców, którzy szykowali się do części następnej. kosze upominkowePo każdej serii rzutów każdemu przypisaliśmy wynik, który na sam koniec serii sumowaliśmy i przyznawaliśmy po trzy, dwa lub jeden punkt. Ustaliliśmy to celowo aby każdy miał szansę. W końcu nie jesteśmy „pro” i wszyscy rzucamy raczej krótko więc prawdopodobnie dużo zależało od tzw. farta. Rzecz jasna, nie było szansy abym nie przeszedł z najwyższym wynikiem do drugiego etapu…, w końcu dużo ćwiczyłem no i chyba mam wrodzony talent ;]. Razem ze mną, dalej zakwalifikował się (o dziwo) mój szef, trzy koleżanki z działu i jeden kolega. Jeżeli chodzi o szefa to nieźle się zdziwiłem bo mało ćwiczył z nami więc nie zakładałem, że dobrze mu pójdzie. Generalnie szef brał udział w zawodach dla samej zabawy bo w końcu wolne dni, które są nagrodą, niekoniecznie go obowiązują. Może brać wolne, kiedy chce i na ile chce bo to jego firma w związku z czym sam sobie jest szefem. Drugi etap miał wyłonić trzech zwycięzców. Naturalnie przeszedłem dalej ;] ale tym razem z drugim wynikiem. Pierwsze miejsce uzyskała koleżanka Joanna, a trzecie koleżanka Kamila. Co ciekawe mam wrażenie, że szef specjalnie źle rzucał…, aby dać szansę innym. Jeżeli tak – miły gest. No i zostałem na placu boju sam z dwiema kobietami. Walka była zacięta i w zasadzie po pierwszej serii rzutów w ostatnim etapie już wiedziałem, że walczę z Joasią o główną nagrodę. Nie będę się tu rozpisywał bo ciężko opisać emocje, które wszystkim towarzyszyły podczas zawodów dlatego od razu napiszę, że… zająłem… drugie miejsce. Tak, tak – wygrała ze mną kobieta ;] ale nie ma co ukrywać była cholernie dobra! Jak się później okazało sporo czasu spędziła grając w rzutki więc myślę, że to trochę wyjaśnia jej sukces. Tak czy siak postanowiliśmy powtarzać zawody raz na pół roku. Wyszło niesamowicie pozytywnie, wprowadziło dużo śmiechu i podziałało to na zasadzie integracji dlatego myślę, że warto. Za zajęcie drugiego i trzeciego miejsca dostaliśmy kosze upominkowe z winkiem i słodyczami więc spożytkuję to wieczorkiem z moją dziewczyną ;].