Lazy day…

Dzisiaj wysłałem swoich podopiecznych na szkolenie. Obsługa klienta w pigułce. Młodzi bardzo się ucieszyli ponieważ jest to chyba rzadkość aby wysyłać stażystów na szkolenia. U nas w firmie nie jest to częste zjawisko ale to szkolenie powtórzyło się w związku z czym szef postanowił wysłać młodych i niedoświadczonych ;]. obsluga klinetaJako, że ostatni tydzień miałem luźniejszy, szef wysłał mnie ze stażystami w charakterze opiekuna. Nie powiem, żebym się ucieszył ale z drugiej strony dzięki temu miałem wolny dzień, przeznaczony na spacery. Stażyści zameldowali się punktualnie, zrobiłem listę i ustaliłem z nimi, że spotkamy się pod koniec szkolenia. Miałem sześć godzin dla siebie. To szczęście, że była piękna pogoda – wyjątkowo ładny mamy marzec i wybrałem się na spacer po mieście. Nie pamiętam, kiedy tak chodziłem bez celu po mieście. Na szczęście w samochodzie wożę ze sobą książkę, którą obecnie czytam dlatego postanowiłem pójść do parku, usiąść pod drzewkiem i poczytać sobie trochę. Możecie wyobrazić sobie moje zdziwienie gdy w parku zobaczyłem kumpla z pracy. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że miał być na chorobowym. Dwa tygodnie temu robiłem ważny projekt razem z nim, a kiedy miało dojść do prezentacji naszych wypocin przed klientem on nagle się rozchorował. Rozumiem, że minęły już dwa tygodnie ale z tego co pamiętam on ma zwolnienie na kolejne dwa tygodnie! Zarzuciłem myśl o czytaniu książki i spokojnym popołudniu i pobiegłem do niego. Nie uwierzycie co się stało!!! W momencie, kiedy mnie zobaczył, spanikował i zaczął uciekać! Stanąłem jak wryty i wybuchłem śmiechem. Co do licha? Komedia moi drodzy, komedia. Znam typa już ponad trzy lata i byłem w szoku tym co właśnie zrobił. Co miałem zrobić, machnąłem ręką, znalazłem ławeczkę i zabrałem się za czytanie książki. Jutro w pracy dowiem się o co z nim chodzi ;].