Lucky day ;]

Trafiłem wczoraj na świetną wyprzedaż laptopów w małym osiedlowym sklepie. A wszystko dzięki mojej mamie ;]. Moja staruszka zadzwoniła do mnie dwa dni temu i poprosiła bym zrobił jej zakupy bo ona nie może (ma złamaną nogę), a ojciec wyjechał do siostry na kilka dni. Rzecz jasna obiecałem, że kupię wszystko co trzeba jeszcze tego samego dnia po pracy. wyprzedaż laptopów wyprzedaż laptopówPoprosiłem aby napisała mi w mailu co muszę kupić. Tak się złożyło, że akurat tego dnia miałem niezły kocioł w pracy więc, kiedy wybiła piętnasta wyleciałem z biura tak szybko jak to tylko było możliwe. Podjechałem do domu, przebrałem się i gotowy na zakupy otworzyłem skrzynkę mailową w celu wydrukowania listy zakupowej. Jak się okazało listy nie było – ani maila od mojej staruszki, ani listy. Zadzwoniłem z pytaniem gdzie lista na co moja mama powiedziała, że już dawno wysłała. Dziesięć minut zbędnej dyskusji i próby przekonania mnie, że ta lista musi być na mojej skrzynce mailowej. W końcu dla świętego spokoju postanowiłem przytaknąć staruszce i przyznać, że to pewnie moja wina. Kolejne dziesięć minut spędziłem na zapisywaniu listy zakupowej. Niestety spodziewałem się, że przez telefon moja matka nie będzie na tyle skupiona aby mi podać wszystko co potrzebuje więc podczas zakupów miałem jeszcze trzy telefony. Po dwóch godzinach, padnięty trafiłem do mojej matki ze wszystkimi siatami. Było tego tak dużo, że w życiu nie powiedziałbym, że to dla jednej osoby. Jedyne o czym marzyłem to szybki powrót do domu, zimne piwko i moja kobieta obok. Pech chciał – a może szczęście ;], że moja wspaniała rodzicielka zapomniała jeszcze o rzeczy najważniejszej czyli o lekach. Tak więc, ubrałem się ponownie i „wio” do apteki. Naturalnie nie mogła być to byle jaka apteka ale ta osiedle dalej bo tam jest najtaniej, a pani farmaceutki są bardzo miłe. Co miałem zrobić – pojechałem tam. Na szczęście szybko udało mi się ją znaleźć więc po 15 minutach wracałem z apteki do samochodu. Wracając minąłem mały sklepik ze sprzętem komputerowym, a na szybie wielki baner, że duża wyprzedaż laptopów. Zaciekawiony postanowiłem sprawdzić co tam mają. Jak się okazało – była to decyzja miesiąca bo sklep był do likwidacji i cały sprzęt komputerowy minus 80 procent! Co kupiłem? Świetnego laptopa Toshiby 13 cali, laptopa Dell 15 cali, drukarkę atramentową dla mojej dziewczyny i jeszcze kilka drobiazgów. Wydałem na to wszystko grosze! Jak tylko przyjechałem do matki – ucałowałem ją i powiedziałem, że od tej pory mogę jej robić zakupy. Ma się to szczęście, co ;]?