Mój fotel biurowy

Dzisiejszy wpis będzie z tych luźniejszych bo miałem ostatnio przejścia w swojej firmie z fotelem biurowym i postanowiłem się wyżalić. Wracam sobie zadowolony, wypoczęty z tygodniowego urlopu, a tu się okazuje, że ktoś zaiwanił mi mój fotel biurowy! Myślę sobie, że to pewnie jakaś pomyłka i lecę do naszej sekretarki z pytaniem gdzie u licha mój stołek? Ewelina tylko się uśmiechnęła i bąknęła pod nosem, żebym zapytał kolegę z biura obok. Trochę mnie to zastanowiło bo przecież to ona jest od takich spraw ale myślę sobie, że okay, zapytam Krystiana. Lecę do jego biura i jestem w szoku. Biuro wygląda jak nowe! Remont? Nowa kanapa, nowy ekspres do kawy i za biurkiem mój fotel biurowy. Krystiana ani widu ani słychu więc myślę sobie spoko, wezmę to co moje. Dodam tylko, że to nie jakiś tam byle jaki fotel biurowy, a wypasiony profilowany fotel. Chwyciłem za oparcie i jadę z nim do mojego biura. W momencie, kiedy zdążyłem wyjechać z moim stołkiem za granice jego biura mój wzrok spotkał się ze wzrokiem Krystiana. Co miałem zrobić? Uśmiechnąłem się i zażartowałem, że mój fotel stęsknił się za swoim biurem i sam wraca na swoje miejsce. Krystian na to, że miał mały wypadek i ma delikatnie nadszarpnięty kręgosłup i szef zaproponował mu zamianę. Co do licha?! Ten fotel stoi u mnie już ponad trzy lata i jest mój. Zostawiłem fotel gdzie stał i poszedłem do szefa. Rozmowa była krótka i sucha. Szef stwierdził, że pracujemy w zespole i musimy sobie pomagać, a skoro Krystian ma rozwalony kręgosłup, a firmy nie stać póki co na zakup profesjonalnego krzesełka, to mój fotelik biurowy dostanie tymczasowo nowego właściciela. Nie uwierzyłem w to co usłyszałem. Co mogłem zrobić? W głowie miałem tylko jedno wyjście. Pójdę do lekarza na prześwietlenie kręgosłupa. Mój też ostatnio szwankuje. fotel-biurowy