Niewinny flirt w pracy…

Ostatnio coraz więcej czasu spędzam w pracy pomagając naszej nowej sekretarce Kasi. Jak pisałem niedawno, spędziłem z nią sporo czasu porządkując stertę papierów, dokumentów itp., a na koniec wylądowaliśmy w barze. Muszę przyznać, że to wyjątkowo dojrzała i inteligentna kobieta jak na swój wiek. papierMoja dziewczyna coraz częściej wyjeżdża więc nie chce mi się siedzieć samemu w domu więc oferuję swoją pomoc Kaśce. Dzisiaj na przykład spędziłem ponad godzinkę pomagając jej w zamawianiu papieru do drukarek i innych tego typu rzeczy. Jest to dla mnie przyjemność i dzięki temu nie traktuję tego jako pracę czy coś w tym stylu. No i dzisiaj właśnie Kasia zapytała mnie czy nie spieszy mi się do domu bo przecież ostatnio coraz częściej jej pomagam zamiast jechać do swojej dziewczyny… . Rzecz jasna powiedziałem jej, że akurat moja dziewczyna wyjechała więc nie bardzo mam co robić, a zawsze chętnie pomogę skoro i tak mam czasu w nadmiarze. Co ciekawe uśmiechnęła się i odpowiedziała, że w takim razie chętnie mnie będzie wykorzystywać. Po chwili dodała także, że w zasadzie to moja dziewczyna mogłaby tak wyjeżdżać cały czas bo dzięki temu ona ma mnie tylko dla siebie! Dziwne… niby miłe – no bo bardzo miłe ale chyba coś czuję, że nie jest to do końca w porządku. Mam wrażenie, że między mną, a nią tworzy się jakaś dziwna więź, która nie koniecznie zmierza w kierunku przyjaźni. Póki co tłumaczę sobie, że przecież nie robię nic złego ale pamiętam jak kiedyś ktoś powiedział, że jeżeli jesteś w szczęśliwym związku i nagle pojawia się ktoś „trzeci” to już na samym początku powinno się zmniejszyć kontakt do minimum. Te drzwi powinno się po prostu zamknąć, a ja chyba je zostawiłem uchylone? Najgorsze, że robię to celowo. Może pojadę na szkolenie, które szef mi zaproponował. Ochłonę i przemyślę co i jak przez kilka dni ;].