Obżarstwo świąteczne…

Drugi dzień świąt, a ja nie mam siły się ruszyć z kanapy… ;]. Nie wiem jak wy ale moja rodzinka nie robi nic z wyjątkiem siedzenia przy stole i pałaszowania tego co na nim stoi. Już musiałem przesunąć pasek o jedno oczko więc jak myślę, że mam jeszcze tak spędzić kilka najbliższych dni to zaczynam się martwić. Swoją drogą to siedzenie i jedzenie na święta w Polsce wydaje mi się lekko przesadzone. Z tego co wiem to ponad połowa rodzin w Polsce właśnie tak spędza święta. Oczywiście jestem za wspólnym spędzaniem czasu przy posiłkach ale raz na jakiś czas no i przede wszystkim nie w takich ilościach! Muszę przyznać, że dzisiaj aż pożałowałem, że wziąłem sobie urlop na te kilka dni bo teraz z chęcią bym się wybrał do roboty. Moja dziewczyna śmieje się ze mnie i twierdzi, że przesadzam ale naprawdę wydaje mi się, że spędzanie ponad sześciu godzin dziennie na jedzeniu to chyba nie jest normalne? Powiedziałem już mojej staruszce, że za rok biorę swoją kobietę i wyjeżdżam na święta w góry. Zostanę tam aż do sylwestra dzięki czemu uniknę tego obżarstwa. Nie zrozumcie mnie źle…, lubię święta i z przyjemnością zjem zupę grzybową mojej staruszki i pierogi z kapustą i grzybami, które przyrządza moja ciotka ale mimo wszystko to jak się czuje po tym kilkudniowym obżarstwie przeważa. Mój brzuch wygląda obecnie jak balon, który ma zaraz pęknąć, a moje ciotki stale wmuszają mi swoje „smakołyki” ;]. No więc postanowione – za rok wyjeżdżamy i nic nie zmieni mojego zdania! Z utęsknieniem czekam na koniec grudnia jak już będziemy w drodze nad morze ;].

Źródło ikony wpisu: internetmonk.com