Po godzinach… z panią sprzątaczką ;]

Dzisiaj spotkało mnie coś dziwnego i wyjątkowo śmiesznego. Moje godziny pracy niestety zaczęły się wydłużać bo musiałem przygotować ważny raport dla ważnego klienta na następny dzień. Spotkanie z samego rana więc nie miałem wyjścia i musiałem skończyć to czego nie skończyłem ;]. Aura tego dnia wpływała na mnie fatalnie bo wyjątkowo nie mogłem się skupić i miałem wrażenie, że wszystko szło mi dwa razy dłużej niż zazwyczaj.srodki czystosci Pracę kończę koło godziny piętnastej, a ten dzień ślęczałem do osiemnastej. Dodatkowo nie pomogła mi obecność ekipy sprzątającej która wchodzi zazwyczaj około szesnastej i nieźle hałasuje. Przyznam, że myślałem, że już nie dam rady tego skończyć ale musiałem się zmobilizować. Im szybciej skończę tym szybciej trafię do domu gdzie czeka na mnie zimne piwko i solone orzeszki ;]. Punkt osiemnasta skończyłem raport. Totalnie wyczerpany i wypluty w końcu zacząłem się zbierać z biura, a pani sprzątaczka wparowała z mopem, ścierkami, wiadrem wody i innymi środkami czystości. Spojrzała na mnie krzywo i zapytała czy już może. Trochę było mi jej szkoda bo przeze mnie musiała czekać ze sprzątaniem więc pewnie też jej opóźniłem godziny pracy. Grzecznie kiwnąłem głową i skierowałem się w kierunku drzwi. Byłem już za drzwiami, kiedy przypomniałem sobie, że muszę zabrać dokumenty do druku i zawróciłem. Sekundę później wylądowałem na podłodze. Nie było by to nic strasznego gdyby nie to, że przewróciłem panią sprzątaczkę (której na szczęście nic się nie stało) i wiadro z wodą. Co mogłem zrobić… – szybko pomogłem pani wstać i rzuciłem się do wycierania podłogi. Pani sprzątaczka spojrzała na mnie i warknęła tylko, żebym już lepiej poszedł bo ona sama sobie lepiej poradzi. Przyznam, że cała ta sytuacja trochę mnie rozbawiła i nawet zapomniałem jaki jestem zmęczony ;]. Tak czy siak, mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie spotkam naszej sprzątaczki bo chyba mnie nie lubi ;].