Praca, a praca…

Właśnie się dowiedziałem, że mój znajomy założył własną firmę, która zajmuje się aranżacją wnętrz. Ciesze się ale nie powiem, że mnie to nie ukłuło. Sam waham się już od co najmniej dwóch lat czy otworzyć swoją firmę i póki co ciągle to przekładam. Moja dziewczyna twierdzi, że się boję i może ma rację? Jeżeli miałbym usiąść z kartką i długopisem w ręku to znalazłbym mnóstwo powodów dla których nie warto otwierać firmy, a strach byłby na samym szczycie tej listy. W końcu obecnie mam ciepłą posadkę, za którą zgarniam niezłą sumkę co miesiąc. Nie muszę się o nic martwić, wystarczy że pokażę się w pracy i tyle. Dodatkowym minusem odciągającym mnie od zakładania własnej działalności jest to, że jak faktycznie lubię to co robię i jestem w tym dobry. Jest to zarazem duży plus, który przemawia za pozostaniem w obecnej sytuacji zawodowej. Nie męczę się w robocie, a teraz jestem na takim stanowisku, że w zasadzie wszystko już tylko zależy ode mnie. Mam bardzo dobre relacje z szefem więc praktycznie nie ma minusów. Jedynym jaki udało mi się znaleźć to brak czasu na projektowanie. Jeżeli miałbym być szczery to projektować chciałabym kilka godzin dziennie, a przy moim trybie pracy i życiu nie bardzo to widzę. W końcu ciągnąć dwie prace to chyba nie jest zbyt dobry pomysł. No i znowu jestem w punkcie wyjścia. Cokolwiek nie wymyślę to zawsze wracam do pierwszej myśli czyli „chcę ale…”. Nawet mój szef zna moje plany i twierdzi, że jeżeli zechce odejść to absolutnie mnie wspiera. Sami widzicie, że to patowa sytuacja. Co zrobić?

Źródło ikony wpisu: forbes.com