Przywódca stażystów ;]

Jakiś czas temu pisałem o stażystach, którzy zostali moimi podopiecznymi na prośbę szefa. Na początku nie byłem tym zachwycony ale z biegiem czasu zaczęło mi się podobać. Trafiłem na fajnych młodych i ambitnych ludzi. Pod koniec stażu została mi mniej wdzięczna robota bo musiałem wybrać najlepszych, a reszcie podziękować. Jakoś się z tym uporałem i wybrałem tych, którzy najlepiej się zapowiadali. krzeslo obrotoweMinęło już trochę czasu i muszę przyznać, że prawdopodobnie podjąłem dobrą decyzję. Póki co nowi współpracownicy świetnie się sprawdzili. Szybko się zaadoptowali, są uczynni i bardzo chętnie do pracy. W opinii szefa była to bardzo dobra decyzja i dlatego postanowił, że następnych stażystów poprowadzę znowu ja. W związku z moim niedawnym awansem odeszło mi sporo papierkowej roboty więc szef stwierdził, że mam czas na szkolenie nowych i niedoświadczonych. W sumie może ma rację. Osiągnąłem już sporo w swojej dziedzinie więc może faktycznie jestem odpowiednią osobą do wdrażania młodych pracowników. Swoja drogą prowadzenie zajęć ze stażystami było naprawdę ciekawe i przyjemne. Traktują cię jak kogoś ważnego i bardzo mądrego. Jesteś swoistego rodzaju wzorem co sprawia, że czujesz się całkiem nieźle ;]. Dodatkowo jeżeli trafisz na ambitnych, energicznych i pozytywnych ludzi, wydaje się, że sam się (znowu ;] haha) taki stajesz. Mając moje doświadczenie i dorobek zawodowy, wystarczy, że przygotujesz ogólny schemat spotkań, trochę literatury do której można się odwołać i to wystarczy. Później siadasz na krześle obrotowym i spędzasz godzinę lub dwie na dyskusji z zapalonymi stażystami. Rozmawiasz na tematy dobrze Ci znane i zapewne ciekawe więc łączysz pożyteczne z przyjemnym. Tak, myślę, że pomysł szefa abym poprowadził kolejną serię spotkań ze stażystami to całkiem dobry pomysł ;].