Samochód służbowy

Niestety popsuł mi się samochód i zmuszony zostałem do używania samochodu służbowego. Ktoś pewnie sobie pomyśli dlaczego napisałem „zmuszony”. Tak się składa, że chyba jedyne czego nie lubię w swojej firmie to właśnie służbowe samochody. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że jestem w tej komfortowej sytuacji, że nawet jak moja ukochana bryka nawali to jednak zawsze mam czym jechać i nie jestem skazany na autobusy czy taksówki ale jako „freak” motoryzacyjny przeżywam katusze jadąc czymś co się zwie samochodem firmowym.prestone Wiele razy próbowałem rozmawiać z szefem o podrasowaniu firmowych aut ale niestety bez rezultatu. Tak więc jak już wyżej wspomniałem, sytuacja zmusiła mnie do jazdy firmowym gruchotem. Pech chciał, że moje auto czeka w warsztacie na części, a może to potrwać nawet do tygodnia więc nie pozostało mi nic innego jak postarać się zaprzyjaźnić z moją nową bryką. Jeszcze tego samego dnia postanowiłem pojechać z moim nowym „ogierem” na myjnię. Zostawiłem samochód i poszedłem na kawę do pobliskiego pubu. Po powrocie okazało się, że w trakcie mycia auta, nowy pracownik wyłamał wycieraczkę! Nie kryłem oburzenia bo jak podkreślałem to samochód służbowy więc tym bardziej za niego odpowiadam. Kierownik bardzo przepraszał i zapewniał, że pokryje wszystkie koszty, a w związku z tym, że jestem stałym klientem w ramach gratisu postanowił sprezentować mi duże opakowanie płynu do chłodnic Prestone! Przyznaję, że mnie tym przekupił bo to płyn, którego używam od wielu lat i jestem z niego bardzo zadowolony. Może jednak się polubimy z moim nowym pojazdem ;].