Sukces zawodowy cz.II

Dzisiaj druga część wczorajszego zdarzenia u mnie w pracy! […] Zanim zdążyłem przeprosić, oni zaczęli przepraszać mnie, że tak wtargnęli i zajmują mi czas ale bardzo im zależało na osobistym spotkaniu ze mną jeszcze przed nowym rokiem. Automatycznie pomyślałem, że coś poszło nie tak z projektem i zacząłem się denerwować na co mój klient, że dzięki mnie ich firma znowu jest na szczycie!!!! sukces w branżyBąknąłem coś zdezorientowany, że to na pewno nie moja zasługa, że to praca wielu ludzi w naszej firmie no i przede wszystkim praca ludzi w jego firmie na co on, że jak najbardziej też ale główne zasługi przypisali mi. Nieśmiało spytałem dlaczego tak uważają, a oni na to, że przecież pracują z naszą firmą od lat i dopiero w momencie, kiedy to ja przejąłem projekt i wprowadziłem wiele zmian, na które niekoniecznie na początku chcieli się zgodzić, ich firma zaczęła piąć się w górę. Obecnie są prawie na szczycie w swojej branży, tak jak to było trzy lata temu. Przyznam, że oniemiałem bo nie liczyłem aż na taki sukces w tak krótkim czasie. Owszem mój plan zakładał powrót do formy ale były to założenia długoterminowe! Uścisnąłem dłoń klientowi i on poinformował mnie, że nie chce mi już dłużej przeszkadzać. Zależało mu jedynie na osobistym podziękowaniu. W momencie, kiedy wychodził z konferencyjnego odwrócił się i dodał, że nie może niestety dać mi premii bo nie jest moim szefem ale zamienił kilka słów z kim trzeba w moim budynku dlatego po tym spotkaniu mam udać się do swojego szefa. Podziękowałem, życzyłem szczęśliwego nowego roku i zszokowany udałem się do szefa. Szef od razu mnie zaprosił do siebie i wskazał ręką na swoje wypasione krzesło obrotowe. Rozmowa była krótka ale bardzo pozytywna. Dostałem niesamowitą premię świąteczną. Oczywiście była to dodatkowa premia, niezależna od tej, którą i tak bym dostał! Szef się zaśmiał, że może lepiej dla mnie aby ten 2013 rok się jeszcze nie kończył bo całkiem nieźle mi idzie ;]. Sam o tym pomyślałem, haha! Kiedy wróciłem do swojego biura przyleciała sekretarka i zaczęła przepraszać, na co ja, że w zasadzie to nie jej wina i nawet całkiem fajnie wyszło. ‚Straciłem’ zaledwie godzinkę ale muszę przyznać, że z przyjemnością zostanę to godzinę (albo nawet dwie) dłużej w pracy ;]. Moje życzenie na nowy, 2014 rok? Może niech ten 2013 potrwa trochę dłużej ;]?