Wypadek przy pracy…

Kojarzycie takie specjalne żółte, cienkie taśmy? Są w różnych rozmiarach i nazywają się taśmami do pakowania? No więc dzisiaj w pracy magicznie zabrakło zwykłej taśmy do klejenia, a była mi taka potrzebna więc postanowiłem skorzystać właśnie z takiej żółtej. W związku z tym, że taśmy do pakowania muszą być mocne i zazwyczaj są szerokie postanowiłem podzielić kawałek na mniejsze. Rozciągnąłem spory kawałek, przyklejając jej początek do brzegu biurka i uciąłem. Podzieliłem ten duży kawał na mniejsze i wszystkie poprzyklejałem do brzegu blatu. Krótsze kawałki na pół i w końcu miałem idealne małe kawałeczki taśmy jakie były mi potrzebne. No i tu stało się coś co totalnie zepsuło mi dzień. Nieświadomy, że do rękawa marynarki przykleiły mi się kawałki taśmy, zacząłem segregować ważne umowy z klientem. Układając te dokumenty uśmiechałem się sam do siebie bo przed sobą miałem bardzo ważną umowę z klientem, który nie chciał podpisać umowy. Starałem się o tego klienta kilka tygodni i jak w końcu udało mi się go namówić na zawarcie z nami kontraktu, bardzo się ucieszyłem. Mój szef także był zadowolony bo to obecnie jeden z naszych największych klientów. No i tak przekładając te dokumenty i umowy totalnie niechcący kawałek taśmy przykleił się na jedną z umów. Zgadnijcie na którą… . W pierwszym momencie nie spanikowałem bo stwierdziłem, że przecież szybko to odkleję i po sprawie. Niestety jest to taśma do pakowania więc nie jest tak łatwo jak ze zwykłą taśmą. Zerwałem taśmę razem z papierem. No i umowa do kosza. Cały dzień myślałem co tu zrobić bo głupio opowiadać o tym klientowi. Uzna nas za nieodpowiedzialnych i nie poważnych. Przyznam szczerze, że nie wiem co mam zrobić ale chyba nie mam wyjścia i muszę pogadać z szefem. No i masz ‚babo’ placek.

Źródło ikony wpisu: