Zakupy z dziewczyną

Moja dziewczyna naciągnęła mnie dzisiaj na wieczorne szaleństwo zakupowe. Pisałem już o tym wielokrotnie… nienawidzę zakupów. Rzecz jasna nie mogłem jej odmówić bo prosiła mnie o to już od dwóch tygodni więc prawdopodobnie nie skończyłaby póki bym się nie zgodził. zakupy onlineGrzecznie zasugerowałem, że może koleżanka czy mama byłaby lepsza ode mnie jako kompan do łażenia po sklepach ale szybko stwierdziła, że to mi chce się podobać więc to ja powinienem zobaczyć ją w nowych ciuszkach zanim je kupi. Już chciałem zrezygnować i się zgodzić ale wpadł mi do głowy jeszcze jeden pomysł. Przecież rzeczy można oddać prawda? Jest tam jakiś czas na oddanie nowych i nienoszonych ubrań więc zapytałem czy nie lepiej aby pokazała mi to wszystko co kupi – na spokojnie w domu, a jeżeli coś będzie nie tak to może pójść i oddać. To niestety też nie przeszło bo po co ma dwa razy chodzić do centrum handlowego no i co ważniejsze to (wg niej) wstyd kupić mnóstwo ciuchów i potem oddać połowę. Coś w rodzaju obciachu? Ostatni pomysł to zakupy online – przecież wszystkie większe i lepsze sklepy mają sklep online! Nie trudno się domyśleć, że to też nie przeszło… . Tak więc wszystkie pomysły jak mogę uniknąć męczarni zakupowej – skończyły się. Punkt 20 wyszliśmy z domu. Jedyna pociecha jaką miałem w głowie to, że to całe zakupowe szaleństwo nie będzie trwało dłużej niż dwie godziny bo centrum zamykają o 21 ;]. Punkt 21 wyszliśmy z ostatniego sklepu z odzieżą damską. Byłem tak zmarnowany, że nawet nie próbowałem ukryć irytacji w głosie. Nie rozumiem jak można przymierzać dziesięć takich samych bluzek w innym kolorze i zastanawiać się, którą wybrać?! Tak było w prawie każdym sklepie więc już w samochodzie, zdecydowanym ale oschłym tonem oznajmiłem, że to były moje ostatnie zakupy, które trwały dłużej niż 45 minut. Mój ton i mina musiała być bardzo przekonywująca bo spotkałem się tylko z malutkim grymasem na twarzy i cichutkim ok. Panowie – od dzisiaj jestem oficjalnie wolny od tych paskudnych babskich zakupów :].