Zaległy urlop

Dzisiejszy dzień w pracy zleciał mi bardzo szybko i w bardzo miłej atmosferze. Generalnie najlepsza część dnia to było pół godzinki, które poświęciłem na wypełnienie karty urlopowej. Tak wiem, pół godziny to trochę dużo ale wiecie jak to jest ;]. Mam zaległy urlop do odebrania więc w końcu postanowiłem, że go wykorzystam. Too earlyA mam ku temu bardzo ciekawą okazję. Otóż po kolejnym już spotkaniu z Mariką postanowiliśmy wyjechać na kilka dni w góry. Ona będzie miała trochę luźniejszy czas w drugiej połowie maja, a ja z przyjemnością się dostosuję. Wiem, że to wszystko szybko się dzieje ale w końcu jesteśmy już dorośli (ja to nawet całkiem podstarzały ;] haha) więc na co czekać. No właśnie i w trakcie wypełniania karty urlopowej podszedł do mnie mój kolega, a brat Mariki na pogaduchy. Nie bardzo wiedziałem jak się zachować i czy powiedzieć mu o naszym planowanym wypadzie bo w końcu to jego ‚baby sister’, a ja mam w firmie łatę podrywacza. Postanowiłem jednak nic nie mówić i ile razy on zapytał o urlop i wakacje ja zmieniałem temat. Nie pamiętam już, kiedy prowadziłem tak dziwną i durną konwersację. Po dziesięciu minutach bezsensownej rozmowy kumpel spojrzał na mnie, poklepał po ramieniu i powiedział, żebym się przestał stresować bo on wszystko wie! Marika mu powiedziała, że wyjeżdżamy w góry na kilka dni. Trochę głupio mi się zrobiło, że tak lawirowałem i postanowiłem zapytać czy nie ma nic przeciwko. Natychmiast wybuchł śmiechem i powiedział, że to co robi jego siostra to jej sprawa i on to szanuje. Wszyscy jesteśmy dorośli więc nie widzi problemu póki nie wyrządzę jej krzywdy… ;]. Tak więc wszystko pięknie wyszło i teraz pozostaje mi tylko myśleć o drugiej połowie maja ;D.