Zawody w biurze

Jakiś czas temu pisałem o grze Paper Toss 2.0 i o tym, że wprowadziliśmy ją w życie… naszego biura ;]. Rzucaniu nie było końca, a tuż przed zawodami dochodziło do tego, że graliśmy nawet do 2 w nocy! Nie muszę chyba mówić jak wyglądał następny dzień roboczy ;]. Na szczęście nasz szef również wkręcił się w rzucanie dlatego przymykał oko na drobne minusy naszej biurowej zabawy. tablica magnetycznaZawody, o których wspomniałem w którymś z poprzednich postów, ustaliliśmy na sobotę w południe – oczywiście w firmie. Wcześniej spisaliśmy wszystkie zasady i cały regulamin udziału. Opisana została także nagroda i warunki jej wykorzystania. Wybraliśmy skład sędziowski, czyli trzy osoby z trzech różnych działów, które nie brały udziału w zawodach ale wiedziały o co chodzi w grze, ponieważ rzucały z nami w wolnych chwilach. Pojawiła się tablica magnetyczna na której znalazła się rozpiska kto, kiedy rzuca. Na podłodze przyklejono taśmy, które wyznaczały odległość rzucającego do kosza itp. itd. Do samych zawodów stanęło aż… szesnaście osób! Przyznam, że nie spodziewałem się, że pasjonatów tej gry nazbiera się aż tyle. Rzecz jasna im nas więcej tym lepiej bo dzięki temu zawody będą znacznie bardziej ciekawe, a walka jeszcze bardziej zacięta. W związku z tym, że wszyscy rzucaliśmy mniej więcej tyle samo, nie było podziału na grupy wiekowe czy klasy. Kobiety z mężczyznami również umieściliśmy w jednej grupie – w końcu nie jest to „sport” siłowy. Na kilka dni przed zawodami stwierdziliśmy, że wszystko będzie tak rewelacyjnie przygotowane, że może warto by było to zarejestrować na przykład na kamerze i zdjęciach. Natychmiast znalazło się kilka chętnych, które przyniosą sprzęt i wszystko zarejestrują. Dziewczyny z biura postanowiły zająć się bufetem i przyniosły ciasta, sałatki i inne przekąski, które przygotowały w domu. Poważnie, wyszło to wszystko REWELACYJNIE! Same zawody zaczęły się o 13:30 ale co i jak… no i kto wygrał ;] opiszę następnym razem. Potrzymam was trochę w niepewności ;].