Złota karta

Ostatnio byłem bardzo zapracowany bo walczyłem o dobrego klienta dla firmy. Musiałem się nieźle nagimnastykować aby ten potencjalny klient chciał rzucić okiem na naszą ofertę. Po długich dwóch miesiącach w końcu się udało. Bardzo zależało mi na tym projekcie bo niedługo mam rozmowę o podwyżkę więc jeżeli udałoby mi się załatwić taką „grubą rybę” myślę, że szef by mi nie odmówił. zlotakartaSpotkanie musiało być przygotowane na najwyższym poziomie i nie mogło być żadnej wtopy. Nawet mój szef był podekscytowany w związku z czym zwołał zebranie, aby sprawdzić czy wszyscy rozumieją powagę sytuacji. Dzień spotkania od rana był dosyć nerwowy ale to wszystko zrozumiałe biorąc pod uwagę zbliżającą się „godzinę zero”. Nie będę opisywał spotkania bo nie jest to aż tak istotne ;). Najważniejsze było to, że się udało! Podpisaliśmy umowę. Szef był wniebowzięty, ja dumny z siebie, a klient chyba mocno usatysfakcjonowany ofertą jaką udało mu się wynegocjować. Generalnie wszyscy zadowoleni. Po spotkaniu każdy wrócił do swoich obowiązków. Ja dostałem wiadomość od sekretarki, że szef na mnie czeka w konferencyjnym. Pierwsze o czym pomyślałem to, że chce mi osobiście pogratulować więc z uśmiechem na twarzy popędziłem do konferencyjnego. Jak tylko wszedłem szef wyciągnął rękę i powiedział, że jest bardzo zadowolony. Po chwili dodał z uśmiechem na ustach, że nie tylko on i podał mi kopertę po czym poprosił abym ją otworzył. Tak oczywiście zrobiłem i moim oczom ukazała się złota karta od naszego nowego klienta! Złota karta dla mnie na okres dożywotni! Nie będę się chwalił czego ona konkretnie dotyczy ale mogę powiedzieć, że taka złota karta daje wiele możliwości i nie każdy może być jej szczęśliwym posiadaczem. Nie mogłem uwierzyć na co szef poklepał mnie po ramieniu i zapewnił, że jest to podarunek dla mnie. Na koniec dodał tylko, że pamięta o naszym najbliższym spotkaniu i wydaje mu się, że po tym spotkaniu będę jeszcze bardziej zadowolony. I jak tu nie lubić swojej pracy!