Akcesoriusz!

Dziś jak – jak to się czasem zdarza –  zaatakował mnie „akcesorisz” czyli przedstawiciel firmy zajmującej się sprzedażą (często obwoźną) akcesoriów firmowych czyli bardziej precyzując akcesoriów biurowych. Wszystko działa się podczas przerwy w szkoleniu, na które przyszedłem gościnnie. Zwykle radzę sobie w takich sytuacjach bez problemu, grzecznie dziękuję i idę w sowią stronę. Jednak tym razem zagadującą była sympatyczna kobieta, która nie od razu zaczęła mnie namawiać na wyżej wspomniane przedmioty a jedynie zagadnęła jak gdyby nigdy nic. Co ciekawe też była na szkoleniu więc szybko ją stamtąd pokojarzyłem. Zagadnęła niewinnie o automat z kawą, pokazałem jej gdzie stoi i sam również myśląc o kawie doszedłem do wniosku, że i owszem napiję się i ja. Tak się zaczęła dalsza rozmowa. O kawie, o pogodzie i o szkoleniu. A tu nagle szanowna Pani wyciąga broszurki i mówi-pyta czy może jestem zainteresowany. Akcesoria, akcesoria i jeszcze raz akcesoria do biura, firmy, kancelarii, sekretariatu, itp., itd…

akcesoria-firmowe

Trochę mnie to wyprostowało i nie wiedziałem jak się wykręcić i wymigać. Nie miałem ochoty zostawiać jej swojego numeru, żadnych namiarów ani udawać zainteresowanego mimo miłego głosu i charakteru jak mi się zdawało. Uratował mnie po trochu kolega, który okrzykiem „Paweł idziesz?” jasno określił moją najbliższa przyszłość ;). To mnie ucieszyło jednak uratowała mnie też moja asertywność, kultura i zdecydowanie – zrobiłem delikatny gest odsuwający podsuwane broszurki, spojrzałem kobiecie w sam środek źrenicy i zdecydowanie z uśmiechem rzekłem, że dziękuje i nie jestem zainteresowany. Kończąc zaprosiłem ją na dalszy ciąg szkolenia, którego druga część miała się zacząć już lada moment.