Dziwny sen o pracy

Jaki miałem niesamowity sen dzisiaj! Aby go nie zapomnieć od razu po przebudzeniu postanowiłem go zapisać ;] i podzielić się nim tutaj. Jak to bywa w zwykły roboczy dzień, punkt 6 zadzwonił budzik. Ochlapałem się wodą, umyłem zęby i wypiłem małą czarną. Około 7 byłem już u siebie w biurze. Zazwyczaj zaczynam od sprawdzania poczty co też uczyniłem i tego dnia. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że nie mam ani jednego maila.dreamer Trochę to dziwne więc postanowiłem się przejść do sekretarki i zapytać czy przypadkiem nie ma jakiejś awarii. Nie było, dziwne – pomyślałem. Dokładnie 10 minut później wbiega do mnie sekretarka i krzyczy, że szef miał wypadek i że to ja obejmuję ster firmy. Zdziwiony zapytałem co z szefem i czemu ja i w ogóle o co chodzi bo nic nie rozumiem, na co ona, że przecież tak jest zapisane w regulaminie firmy, który wisi na tablicy korkowej w holu firmy. Co do licha, jaki regulamin, o czym ta nawiedzona sekretarka mówi?! Poszedłem sprawdzić i o mało nie wywróciłem się z wrażenia. Na tablicy widniało moje wielkie zdjęcie, a obok informacja, że jestem właścicielem i dyrektorem tej firmy. Jaki właściciel? Totalnie nic nie rozumiałem ale postanowiłem sprostać wymaganiom. Wracając do swojego biura kolejny raz wbiło mnie w ziemię bo przy moim biurku siedział… mój szef! On miło się do mnie uśmiechnął i powiedział: „dzień dobry.. szefie”. Co miałem zrobić? Odpowiedziałem i poszedłem do jego biura. Tam ku mojemu zdziwieniu były wszystkie moje rzeczy, a nawet zdjęcia, na których jestem z… żoną mojego szefa. Przytulamy się, uśmiechamy itp. […].

Muszę skończyć posta bo ktoś dzwoni ;].