Moja pasja

Zadzwonił do mnie ostatnio mój znajomy, który odwiedził mnie ostatnio w pracy. Udało mi się wypić z nim małą czarną w moim biurze i pogadać o jego nowej pracy. Całkiem miłe spotkanie, które niestety musiało zostać przerwane bo miałem nagłe spotkanie z klientem. Parę dni później, kumpel zadzwonił do mnie i umówiliśmy się na spotkanie bo miał do mnie pilną sprawę. Okazało się, że bardzo spodobało mu się moje biuro i wystrój w naszej firmie. paczki swiateczneZnajomy poprosił mnie o namiary na projektanta, którego zatrudniliśmy. Oczywiście dałem mu wizytówkę naszej pani projektant ale zdążyłem się pochwalić, że w dużej mierze to jak wygląda firma jest także moją zasługą. Co ciekawe, największe wrażenie zrobiło na nim właśnie moje biuro więc w końcu stanęło na tym, że zaproponował mi aranżację jego biura! Przyznam, że się tego nie spodziewałem ale było to bardzo miłe zaskoczenie. W końcu nie ma to jak ktoś z zewnątrz doceni twoją pracę – nie zdając sobie sprawy, że jest to TWOJA praca ;]. Wstępnie ustaliliśmy, że podeśle mi projekty swojego biura, które mu odpowiadają, a ja spróbuję coś przygotować na za dwa tygodnie. Nie pamiętam, kiedy wracałem do domu tak nakręcony jak po tym spotkaniu! No może ostatnio jak spotkałem moją starą znajomą na klatce schodowej u rodziców – pisałem o tym jakiś czas temu ;] haha. Wróciłem do domu i od razu odpaliłem kompa aby sprawdzić czy znajomy wysłał co trzeba. Nic nie było więc postanowiłem wziąć szybki prysznic i sprawdzić za jakiś czas. Po godzince miałem już wszystko co było mi potrzebne i natychmiast zabrałem się za szkic. To było jak narkotyk bo nie mogłem przestać – położyłem się po trzeciej, a następnego dnia do pracy… ;]. Cała ta sytuacja ponownie dała mi dużo do myślenia. Projektując czuję się jak małe dziecko z tabliczką czekolady w buzi. Myślę, że muszę poważnie zastanowić się nad przebranżowieniem ;].