Nieobecny?

Rozmowa o pracę to moment, którego obawia się większość kandydatów na stanowisko. Nie trudno tego nie rozumieć. W końcu ważą się nasze losy. A co jeżeli czeka na nas kilka albo nawet kilkanaście spotkań z potencjalnym pracodawcą?

  • Okazuje się, że kandydaci coraz bardziej… olewają swoich rekruterów i po prostu nie przychodzą na umówione spotkanie! Pracodawcy coraz częściej skarżą się, że chętnych na stanowisko jest wielu. Aby znaleźć dobre i sensowne CV trzeba się naprawdę namęczyć. Poszukujący pracy aplikują na kilka albo nawet kilkanaście stanowisk pracy. Wszystko po to by mieli z czego wybierać i tak, kiedy zostają zaproszeni na rozmowę rekrutacyjną, odrzucają te, które są ‚najsłabsze’. Oczywiście nie informują o tym swoich potencjalnych pracodawców – po prostu nie przychodzą na umówione spotkanie. Wy też tak robicie? Jeżeli tak to musicie wiedzieć, że nie jest to dobre działanie i może się na was odbić w przyszłości!

Konsekwencje takiego zachowania z pewnością odbiją się na wizerunku kandydata. Należy pamiętać, że firmy, które poszukują pracowników mogą korzystać z informatycznych systemów rekrutacji, a to oznacza, że każdy kandydat i jego aplikacja zostanie zapisana w historii. Dzięki temu pracodawcy będą wiedzieli z kim mają do czynienia. Przy ponownym zgłoszeniu swojej ‚kandydatury’ rekruterzy automatycznie zdyskwalifikują takiego kandydata i trudno się temu dziwić. Takie zachowanie jest nieprofesjonalne, a to nie wróży niczego dobrego.

A jak swoje zachowanie tłumaczą poszukujący pracy?

  • Wychodzą z założenia, że nie mają obowiązku zgłaszania swojej nieobecności bo w końcu pracodawcy również nie zawsze informują o przebiegu i wyniku rekrutacji. Naturalnie to duży błąd ale pamiętajcie – jest jedna podstawowa zasada. Profesjonalizm od początku do końca :].

Źródło zdjęć: trojmiasto.pl