Praca „kury domowej”

Kilka dni temu wdałem się w ostrą dyskusję z koleżanką o obowiązkach ‚kury domowej’. Na wstępie chciałbym przeprosić za to określenie ale użyła go moja koleżanka, a nie ja ;]! Temat poruszyłem sam, ponieważ kumpela jest zapracowaną buisnesswoman z małym dzieckiem w domu i zapytałem ją czy nie żałuje czasu, który spędza w pracy zamiast cieszyć się macierzyństwem. Koleżanka wróciła do pracy już trzy miesiące po porodzie i była to jej własna decyzja. Stwierdziła, że nie jest leniwą mamuśką, która tylko czeka jakby tu ‚wyrwać’ coś od państwa. Rola ‚kury domowej’ jej nie pasuje i uważa ją za uwłaczającą każdej kobiecie. Musicie przyznać, że to ostre stanowisko i zdziwiło mnie jej podejście. Zszokowany zapytałem ją czy w takim razie gdyby dostała pensję za bycie tzw. ‚kurą domową’ to także postanowiłaby wrócić do pracy i zostawić dziecko w żłobku. Jej odpowiedź była oczywiście taka sama. Dziecko do żłobka, a ona do pracy – prawdziwej pracy (jej słowa). No i tu zaczął się spór o prace i domowe obowiązki. Czytałem, że obecnie kobiety, które zajmują się dziećmi i domem mogłyby to śmiało przeliczyć na pensję w wysokości 2113,24 zł! W przypadku mężczyzn byłoby to mniej bo 1218,01 zł. Różnica wynika z faktu, że kobiety poświęcają obowiązkom domowym więcej czasu średnio o 1 godzinę i 45 minut. Pensja ‚kury domowej’ to całkiem przyzwoita pensja i z pewnością wiele kobiet byłaby usatysfakcjonowana takim wynagrodzeniem. Jak uważacie?

Źródło ikony wpisu: swiatlosekunda.blog.pl