Starbucks, a franczyza…

Pisałem ostatnio o własnej działalności gospodarczej i o franczyzie. Muszę przyznać, że kiedyś mocno zastanawiałem się nad franczyzą. Pamiętam jak ponad dziesięć lat temu wybrałem się do Londynu i po raz pierwszy wybrałem się do popularnego Starbucksa.Byłem pod wrażeniem jak fajny klimat stworzyła ta marka. Bardzo przytulne miejsce w lekko kolonialnym stylu z niesamowitym aromatem palonej kawy. Oczywiście nie muszę pisać jakie wrażenie zrobiła na mnie latte ;]. Dzisiaj Starbucks jest także w Polsce i może niektórzy z was zdziwią się moim zachwytem nad tą siecią kawiarni ale musicie pamiętać, że jeszcze dziesięć lat temu w Polsce, branża rozrywkowa nie była tak mocno rozwinięta jak obecnie, a dużych, klimatycznych kawiarni ze świecą szukać. No i właśnie wtedy wpadłem na pomysł aby otworzyć taką kawiarnię u nas w Polsce. Długo zastanawiałem się jak to zrobić i kiedy zabrałem się za liczenie kosztów wpadłem w rozpacz. Nie miałem szans na stworzenie takiej knajpki bo musiałbym mieć niezłą sumkę na koncie w banku. Możliwe, że udałoby mi się pożyczyć pieniądze na strat ale jakie miałem szanse, że mój pomysł przejdzie w Polsce? Doszedłem do wniosku, że nie tędy droga i kombinowałem dalej. W końcu wpadłem na pomysł franczyzy. Trochę poczytałem i dowiedziałem się jakie warunki musiałbym spełnić, żeby otworzyć własną działalność gospodarczą na zasadach franczyzy. Odwiedziłem nawet kilka banków w celu sprawdzenia swojej zdolności kredytowej i okazało się, że miałem szansę na całkiem przyzwoity kredyt (o ile można w o ogóle powiedzieć, że kredyt jest na przyzwoitych warunkach…). Bardzo mnie to ucieszyło i byłem pełen zapału, który znikł w jednej sekundzie. Dlaczego? O tym następnym razem :].

Źródło ikony wpisu: 7-themes.com