Sukces zawodowy cz.I

Im bliżej końca roku tym przyjemniej! Wyobraźcie sobie, że dzisiaj spotkał mnie kolejny zaszczyt. Nie wiem co się ostatnio dzieje ale coraz bardziej lubię siebie ;]! Moje ‚sprawozdanko’ podzielę na dwie części bo jest bardzo długie ale za to jakie przyjemne – nawet trochę amerykańskie haha. A więc… . sukces (1) Siedzę sobie w biurze i kończę raport, który muszę oddać szefowi jak najszybciej, a tu wchodzi nasza sekretarka i przypomina mi o spotkaniu biznesowym z jednym z naszych większych klientów, których przejąłem kilka miesięcy temu. Zdziwiony patrzę na sekretarkę i pytam o co jej chodzi bo ja nie mam na dzisiaj żadnych spotkań i musiało jej się coś pomylić. Zmieszana powiedziała, że sprawdzi jeszcze raz ale klient czeka już w konferencyjnym i nie bardzo wie co w zaistniałej sytuacji zrobić. Coś wspominał o jakiejś ofercie. O ofercie? O jakiej ofercie ona mówi?! Przyznam się bez bicia, że w myślach nawrzeszczałem na sekretarkę bo po co wpuszcza klienta do konferencyjnego bez porozumienia ze mną. Teraz faktycznie będzie głupio ich wyprosić skoro ich już zaprosiła. Nic jej nie odpowiedziałem, tylko się uśmiechnąłem i zabrałem się za raport. Może uda jej się to załatwić samej bo przecież bankowo nie miałem na dzisiaj umówionych żadnych spotkań. Dosłownie za dwie minuty wbiega do mnie do biura ponownie i niezręcznie pyta co ma zrobić bo faktycznie nie miałem żadnego zebrania w grafiku, a ona ich już zaprosiła do konferencyjnego, no i to jeden z naszych większych klientów… . Co miałem zrobić, musiałem pójść, przeprosić, a raport dokończyć po godzinach. Nie uśmiechała mi się taka opcja ale nie miałem wyjścia. W momencie, kiedy wszedłem do pokoju mój klient z dwoma współpracownikami wstał i podał mi rękę… . W następnym poście napiszę drugą część historii jaka mi się dzisiaj przydarzyła!