Uroczystość rodzinna…

Mój chrześniak ma niedługo szesnaste urodziny i robi małą imprezkę rodzinną. Niestety czeka mnie kilka godzin sztucznych uśmiechów i zapierające dech w piersiach konwersacje z ciotkami. Jedyne co mnie ratuje w tej sytuacji to moja dziewczyna bo dzięki niej ten czas przyjemniej zleci. artykuły piśmienniczeChociaż zacząłem się zastanawiać czy branie jej ze sobą to dobry pomysł… . W zasadzie to trochę się o nią martwię bo jak wszystkie moje ciotki staruszki zasypią ją pytaniami typu; kiedy ślub…? A to on się jeszcze nie oświadczył? No już trochę lat macie to może o dzieciach byście pomyśleli…? A wiesz, że on nigdy nie zaprosił żadnej dziewczyny… itd. itp. Rzecz jasna powiedziałem jej o swoich obawach i delikatnie zasugerowałem, że jeżeli chce się wymiksować z uroczystości rodzinnej to nie mam nic przeciwko ale ona tylko się uśmiechnęła i powiedziała, że nic jej nie będzie. Może i tak? W końcu nie bez powodu nazywam ją czasem aserką (czyt. asertywna)! No to udział w przyjęciu rodzinnym został potwierdzony. Jedyne co zostało to prezent. Postanowiłem nie pytać chrześniaka wprost co chce dostać (zazwyczaj tak robię, żeby uniknąć długich godzin w poszukiwaniu idealnego prezentu) bo chciałem mu zrobić niespodziankę więc zadzwoniłem do jego przyjaciela z pytaniem o czym marzy Grzesiek. Okazało się, że ponoć marzy mu się dobre pióro. Całkiem do rzeczy ten dzieciak.. – tak sobie pomyślałem ;]. Generalnie po pięciu minutach rozmowy wiedziałem wszystko co było mi niezbędne i udałem się do sklepu gdzie można znaleźć artykuły piśmiennicze z wyższej półki. Sama uroczystość wyszła lepiej niż się spodziewałem. Solenizant był bardzo zadowolony z prezentu co nie ukrywam, że mnie ucieszyło. Moja dziewczyna dała sobie radę z ciotkami, które zresztą były nią zachwycone. Zmyliśmy się razem z chrześniakiem, który pędził na imprezkę do klubu ;]. To był jednak spoko dzień.