Wielozadaniowość… MIT?

Wielozadaniowość… co może powiedzieć na jej temat? Popieracie czy wręcz przeciwnie? Wielozadaniowość w ostatnich latach stała się niezwykle popularna. Wszyscy – jak jeden mąż ;] wnieśliśmy ją na piedestał. Czy słusznie? Czy podzielność uwagi to niedościgniony wzorzec?

Jak się okazuje ‚po latach’ podzielność uwagi to… nic dobrego! Jeszcze kilka lat temu, każdy wpisywał do swojego CV wielozadaniowość. Potrafiliśmy robić wszystko naraz! Odbieranie telefonu, zapisywanie planu zadań i jednoczesna rozmowa z szefem? To nic trudnego… . Kto nie zaliczał się do tej grupy szczęśliwców, robił wszystko aby się tego nauczyć. Wszyscy zgodnie twierdzili, że wielozadaniowość to cecha zarezerwowana dla najlepszych… . Przyszedł jednak dzień, kiedy okazało się, że ta genialna wielozadaniowość to… MIT!

Okazuje się, że dobry pracownik to nie ten, który potrafi robić pięć rzeczy w tym samym momencie. Dobry pracownik to ten, który pracuje dokładnie, szybko i przede wszystkim efektywnie! Podzielność uwagi przydaje się jednak nie jest najważniejsza, a jeżeli odgrywa zbyt dużą rolę w pracy, może być nawet minusem. Dlaczego?

  • Zostaliśmy tak zaprogramowani, że powinniśmy wykonywać zadania pojedynczo. Owszem, możemy je łączyć ale tylko wtedy, kiedy żadna z nich nie przeszkadza nam w wykonywaniu drugiej i mam tu na myśli: efektywność. Naukowcy twierdzą, że lepiej skupić się na jednym zadaniu aby maksymalnie dobrze je wykonać, a dopiero później zabrać się za drugie. Wówczas mamy pewność, że każde z powierzonych nam zadań będzie na 100% ;].

Zgadzacie się z tym? A może wśród was jest ktoś kto uważa, że wielozadaniowość ma w ‚małym palcu’?

Źródło zdjęć: weblog.infopraca.pl